HomeNews
Imieniny: Konstantego, Ludosława, Rozyny             Dziś mamy: 11.03.2010 Twoje menu [Zaloguj się] 

Kasa
Nauka
Na wesoło
On i Ona
Szkoła Źycia
Zdrowie
Archiwum
Informator
Film
Wiersze
Redakcja
 konkurs - 10 edycja

 kampania

archiwum

 konferencja

archiwum

 wybór szkoły językowej

archiwum

 Salon kulturalny kobiet

archiwum

 polecamy

 

Oceń profesora!

www.ocen.pl

 PALENIE SZKODZI

archiwum

 Uwaga

 

Chciałabym poinformować naszych czytelników, że jakiś czas temu pojawiła się w kioskach gazeta o tytule "Idź Pod Prąd" - jest to zupełnie inna publikacja niż nasz Magazyn Studencki "Płyń POD PRĄD". Zbieżność tytułów jest zupełnie przypadkowa.

Redaktor Naczelna
Katarzyna Michałowska

 

Ocena: (Oceń klikając na ilość gwiazdek)
 

Dla nich nie jestem dorosła

- Nie znam nikogo, kto by miał z rodzicami ten sam problem, co ja. – narzeka Monika. Nie wierzy mi, kiedy mówię, że znam niemal identyczne przypadki.

Monika ma 22 lata, studiuje filozofię w swoim rodzinnym mieście. Inteligentna, wrażliwa, o artystycznej duszy. Często chodzi na imprezy. Powroty nad ranem, alkohol i inne grzeszki nie są jej obce. – Nieraz zdarzyło się, że między jednym a drugim piwem dzwoniła mama. Zazwyczaj wiedziała, gdzie jestem, więc wyznaczała mi czas wystarczający na natychmiastowy powrót. I co z tego, że wcześniej umówiłyśmy się, że będę w domu o zupełnie innej godzinie? – pyta retorycznie. – Miałam wrócić i już. Gdy się spóźniałam, choćby 10 minut, mama robiła mi awanturę. Nawet w środku nocy. Czasem kłamię i mówię, że będę nocować u koleżanki. A ląduję w zupełnie innym miejscu. Robię źle, ale wtedy przynajmniej mama nie dzwoni.

Młodzieżowa impreza nie kojarzy się dobrze. Wystarczy włączyć odpowiedni program w TV: rozszalałe tłumy, skąpo odziane dziewczyny, pijani ludzie, światła, głośna muzyka, obściskujące się pary. A w wiadomościach słychać, że znów kogoś pobili pod dyskoteką. Rodzice chcą przed tym chronić, ale okres studiów to czas, kiedy nie mówi im się o wszystkim, nie za każdym razem prosi się o ich pozwolenie.

– Telefony w środku imprezy to tylko jeden z elementów – mówi Monika. – Jestem dorosła. Ale nie dla nich. Kiedy poszłam na studia, rodzice, choć nie bardzo podobał im się mój wybór, zapewniali mnie, że mam się uczyć i nie martwić o pieniądze. Jednak pieniądze są problemem. Oni płacą, więc wymagają pełnego posłuszeństwa.

Dorosłość, formalnie wyznaczona granicą pełnoletności, oznacza m.in. gotowość do podjęcia i wykonywania pracy zawodowej, umiejętność dokonywania samodzielnych wyborów, decydowania o swojej przyszłości. Odpowiedzialność, niezależność, stabilizację społeczną i finansową. – Na początku studiów słyszałam: córcia, możesz robić to, co chcesz. Jesteś dorosła i musisz za siebie odpowiadać. Ucz się, to priorytet, my ci wszystko zapewnimy.

Monika miała pracę, ale rzuciła ją na rzecz zajęć dodatkowych. Ma mnóstwo nauki. Jeśli zdarzy się w semestrze okres, gdy trzeba na uczelnię przygotować więcej rzeczy, a rodzice mają dla niej dodatkowe zajęcia, to w domu nie da się wytrzymać. – Od razu są przytyki. I nie mam prawa polemizować, bo odpowiedzi brzmią tak: Dopóki mieszkasz z nami, masz być posłuszna! Tylko siedzisz przy tych książkach! Pomogłabyś w domu! Albo: Jesteś dorosła, więc zacznij na siebie zarabiać! Co będziesz robić po tych studiach?! By za chwilę: My ci na wszystko damy, nie pójdziesz do żadnej pracy!

W domu czuje się źle. Chciałaby się jak najszybciej z niego wynieść. Mając chłopaka, przynajmniej przez chwilę myślała, że dzięki niemu uda jej się wyrwać i uwolnić od ciągłej krytyki. – Chcę, by dali mi wreszcie spokój, chcę sama decydować o sobie. Nie mogę mieć chłopaka, bo ten ma tylko technikum, a ten nosi glany. Co z tego, że uwielbia literaturę i sam nauczył się dwóch języków obcych?

Kiedy emocje opadają, ze zrozumieniem usprawiedliwia postawę rodziców – Mając trzy lata ciężko chorowałam, co nieraz kończyło się szpitalem. Dlatego dla mojego taty do dziś jestem małą córeczką. Mogę zrozumieć, że mnie kochają i chcą chronić, ale ja mam 22 lata. Kim w końcu jestem: dorosłą kobietą czy malutką dziewczynką?

Jakub Kupracz
jakubusk@gmail.com

Imię bohaterki i jej dane zostały zmienione

Wielu rodziców martwi się o swoje potomstwo, roztacza nad dziećmi parasol ochronny, w imieniu dziecka przewiduje kłopoty, przed którymi pragnie je uchronić. (...) Nieliczna, ale wciąż pokaźna grupa rodziców uważa, że dziecko ma obowiązek zajmowania się i opiekowania nimi, że powinno spełniać ich życzenia i oczekiwania. A przecież dar życia, który poprzez rodziców przekazywany jest dziecku, jest darem, więc nie może być mowy o spłacaniu długu. Rodzice, zgodnie z naturalnym prawem przedłużenia gatunku, decydując się na dziecko, automatycznie biorą na siebie odpowiedzialność za wychowanie i usamodzielnienie potomstwa, tak by teraz mogło ono obdarzyć życiem następne pokolenie. Monika Zubrzycka-Nowak, "Opuścić rodzinne gniazdo"
 

  Reklama:

(C) 2004: magazyn studencki [płyń POD PRĄD]. Wszelkie prawa zastrzeźone.
Projekt graficzny (starego) portalu: A6 STUDIO
Agencja Reklamowa

 

CMS - ACMS - GWPE ver.5.26    © 2007-2010 by www.dzielnica.pl All right reserved.   Zaloguj się