Alicja Gniewek i Łukasz Kiwała opowiadają o swoich studiach w ramach Programu Sokrates/Erasmus na Uniwersytecie w Luksemburgu, najmniejszym kraju Unii Europejskiej.
Dlaczego zdecydowałeś się na wyjazd do Luksemburga?
Łukasz Kiwała: To miasto znane jest między innymi z siedziby Trybunału Sprawiedliwości Wspólnot Europejskich, licznych banków i kancelarii. Studiuję prawo, więc to miejsce jak najbardziej mi odpowiada.
Jak wspominacie swoje pierwsze dni pobytu?
Alicja Gniewek: Przyjechałam autobusem i poczułam się lekko zdezorientowana. Jednak wystarczył telefon, żeby wyjechał po mnie wolontariusz z organizacji studenckiej. Później pomógł mi też z formalnościami na uczelni. Semestr zaczynał się 15 września.
Ł.K.: Pierwsze chwile na Uniwersytecie kojarzą mi się z pomyłką mojej macierzystej uczelni. Zostałem skierowany na niewłaściwy tryb studiów. Ale dzięki szybkiej reakcji administracji Uniwersytetu udało mi się rozwiązać ten problem. Co było zaskakujące dla mnie, obyło się bez kolejek przed dziekanatem i pisania niezliczonych ilości podań.
Jak tu wygląda życie studenckie?
A.G.: Uniwersytet w Luksemburgu organizuje nie tylko wycieczki, ale oferuje darmowe bilety do kina, teatru i filharmonii. Można uczestniczyć w warsztatach teatralnych czy kursach gospel. W akademikach studenci dbają o rozrywkę organizując wspólne imprezy. Wszechobecny jest sport: rowery (także miejskie, do wypożyczenia w wielu punktach stolicy), bieganie, piłka nożna, pływanie, rolki. W mieście odbywają się festiwale i koncerty. Każdy znajdzie to, co lubi najbardziej.
Ł.K.: Moim zdaniem Luksemburg nie jest miejscem wyjątkowo rozrywkowym i tętniącym klubowym życiem. Podobają mi się jednak świetnie wyposażone hale sportowe oraz siłownie. Jeżeli ktoś lubi sport to nie będzie narzekał na brak miejsca czy profesjonalnego sprzętu.
Jaki jest średni koszt życia w Luksemburgu i jak wygląda kwestia pracy zarobkowej?
A.G.: Koszt akademika to ok. 300 euro. Miesięczne utrzymanie to kolejne 600 euro. Studenci mogą pracować przez 10 godzin w tygodniu – nie ma większego problemu ze znalezieniem zajęcia. Dział do spraw studenckich wysyła co jakiś czas oferty pracy dorywczej, na przykład przy organizowaniu festiwali czy imprez okolicznościowych. Można pracować także na uczelni – w laboratoriach, w bibliotece.
Ł.K.: Ponadto Uniwersytet organizuje specjalne targi praktyk, gdzie można znaleźć wiele ciekawych ofert. Ważna jest jednak znajomość języka francuskiego lub niemieckiego. Angielski odgrywa w tym przypadku drugorzędną rolę.
A ty jaki znasz język?
Ł.K.: Mówię biegle po angielsku i 80% zajęć, na które uczęszczam, jest prowadzonych w tym języku. Jak już wspomniałem dominujące są dwa: francuski i niemiecki, których można się uczyć na dodatkowych kursach. Koszt takiego kursu to zaledwie kilka euro za semestr.
Czy zastanawialiście się nad stałym pobytem tutaj?
A.G: Jestem zakochana w tym mieście i nie wiem, czy ktokolwiek może wyjechać stąd bez pewnego sentymentu. Jeśli nie będę tu mieszkać, to z pewnością postaram się wracać jak najczęściej. Miasto ma w sobie coś z magicznego Krakowa, a jednocześnie dzięki instytucjom Unii Europejskiej i przeróżnym firmom, ma się wrażenie bycia w centrum Europy.
Ł.K.: Nie planuję mieszkania w Luksemburgu, choć warunki pracy i życia na tak wysokim poziomie są bardzo zachęcające - zwłaszcza dla młodych ludzi. Poza tym pobyt tutaj to cenne doświadczenie.
Patrycja Polaczuk