|
Blogi
vero
|
|
19.02.2012
21:06:00
|
|||
|
W sieć pająka Araneus Net łapią się dziennie miliony owadów. Stają się one uzależnione od niego, nie mając praktycznie styczności z resztą świata. Niektórym udaje się samodzielnie uwolnić, jednak większość jest pochłaniana i z dnia na dzień usycha z wycieńczenia. Równie niebezpieczny jest gatunek Araneus Phone. Bądźcie ostrożni ci, którzy jesteście jeszcze poza zasięgiem sieci.
Obiad! - Chwila, mamo Prawie całe wakacje spędziłam na korespondowaniu ze znajomymi przez Internet. W Chorwacji szukałam tylko WiFi bez zabezpieczeń, po powrocie do domu pobudka oznaczała dla mnie logowanie. Szłam spać około godziny 3 w nocy, gdy już nie było z kim porozmawiać. W mgnieniu oka, stało się to dla mnie ważniejsze, niż rozmowa z rodziną czy choćby wspólne obejrzenie filmu. Ignorowałam propozycje wyjścia z rodzicami, bo nie miałam na nie czasu. Później już nawet nie pojawiałam się na obiedzie. Nie widziałam w tym nic złego. Miałam towarzystwo; ludzi, z którymi mogłam porozmawiać na wszystkie tematy. To mi odpowiadało... ale najwidoczniej nie mojemu tacie, skoro po upływie trzech miesięcy, całkowicie odłączył mnie od internetu.
No ale tato! Potraktował mnie jak dziecko, które nie ma nad sobą kontroli. Było to dla mnie zupełnie nie do pojęcia. Nie miałam towarzystwa; nikogo, z kim mogłabym porozmawiać. Co robić bez Internetu? Czy naprawdę jestem tak głupia, że bez niego nie potrafię normalnie funkcjonować? Wstawałam o 14, kręciłam sie bez celu... Przez pierwsze dni, chciałam umrzeć. Wpadałam w histerię; dziesiątki tabletek popijałam alkoholem, nie zważając na nic. Rodzina, uznała mnie za wariatkę, ale ja i tak codziennie błagałam tatę, żeby odblokował mi Internet. Bez skutku.
Poza zasięgiem sieci Ledwo stanęłam na nogi. W zasadzie nie stanęłam, bo przerzucenie się na telefon, nie oznaczało wcale zagojenia ran po ich podcięciu. Imprezy nie sprawiały mi przyjemności, nawet spotykanie się ze znajomymi w realnym świecie, nie było tym samym... Tylko Internet dawał mi tę możliwość, obcowania ze wszystkimi na raz. Brakowało mi tego. Rodzicom nadal jednak przeszkadzało, że to nie do nich zwracam się z moimi problemami, jakby nie zauważali, że największym moim problemem jest brak Internetu. W krótkim czasie, tata zastosował zagłuszacz sieci telefonicznej. Wychodziłam na ogród, by zadzwonić do cioci ze skargą na ojca, ale ona za każdym razem mnie karciła. W końcu, nie widząc już innego wyjścia, przełamałam się i przeprosiłam rodziców. Przyszło mi to ciężej, niż kiedykolwiek, bo uważałam, że to ja jestem nabardziej poszkodowana. Najgorsze, że nie wiedziałam za co ich przepraszam...
Co za dużo, to nie zdrowo Internetu nie mam do dzisiaj. Czasem, jak poproszę, mama na chwilę odstępuje mi swój komputer. Tata, myślę, że nadal ma w pamięci dni, w których jedynym sposobem, żeby się ze mną porozumieć, było założenie konta na facebooku i nadal ma mi to za złe. Mój kontakt z rodziną, od czasu, jak nie mam Internetu, zdecydowanie się polepszył. Nadal strasznie mnie ciągnie, ale mniej. Nawet już nie proszę o jego odblokowanie. Gdyby tylko tata to zrobił, pewnie bym uległa i nie miałabym nawet czasu, żeby ostrzec przed niebezpieczeństwem, jakie może na Was spłynąć.
Komentarze 1 | Odsłon: 175 | Więcej…
|
|||
|
19.02.2012
21:04:06
|
|||
|
Zarejestruj. Stop. Potwierdź maila. Stop. Zaloguj. Start! Zapraszamy do przejażdżki po portalu społecznościowym. Z pewnością czeka Cię tu wiele wrażeń, poznasz masę znajomych... Albo po prostu... przejedziesz się.
Laptop: 3000zł, rachunek za prąd: 100zł, Twoje dane osobowe: bezcenne. Niestety nie każdy zdaje sobie sprawę z zagrożeń płynących stąd, że portale społecznościowe wymagają podania swojego prawdziwego imienia, nazwiska i daty urodzenia. Brakuje tylko, żeby poprosili o 5 ostatnich cyfr peselu i praktycznie mogą z nami zrobić, co zechcą. Po paru minutach nasze konto zamienia się w dowód osobisty tudzież publiczną wizytówkę z danymi osobowymi i zdjęciem.
Mainstream ist in. Większość z nas ulega i rejestruje się. Dlaczego? Żeby pochwalić się nową gitarą? Wakacjami w Ameryce? Żeby nie różnić się od reszty znajomych? Dowartościować się? Pytanie, na które nie ma jednej odpowiedzi.
"Hej, świetne zdjęcia! Może się poznamy?" Tego typu portale można porównać do biur matrymonialnych. Podajesz kryteria, jakie najbardziej Ci odpowiadają, szukasz i znajdujesz swoją drugą połówkę. Czasem może to być fantastyczna przygoda, jednak nawet przy takiej, warto wziąć pod uwagę, że osoba, z którą piszemy, mogła równie łatwo ulec zaczepce drugiej z Warszawy i trzeciej z Poznania. Czy można zakochać się przez internet? Niektórzy twierdzą, że tak. Wszak czymże jest miłość, jak nie wymienianiem się zmartwieniami, pomocą w trudnych sytuacjach i dzieleniem czasu; towarzyszeniem? Z dnia na dzień uzależniasz się nie od internetu, ale od ludzi. Wyobraź sobie ferie w domu bez środków masowego przekazu. Masz świadomość, że znajomi są online, ale nic z tym nie możesz zrobić. We własnym domu czujesz się jak w więzieniu.
Dwie strony medalu. Myślę, że wady i zalety internetu są nam wszystkim dobrze znane, jednak niespecjalnie się tym przejmujemy. Po tej gorszej stronie czekać na nas może wiele przykrych niespodzianek. Nie chcę powtarzać słów Waszych rodziców, że "poznała faceta przez internet, spotkali się w biały dzień, a teraz jej rodzina płacze", ale może warto podejść do tego z empatią.
Komentarze 1 | Odsłon: 208 | Więcej…
|
|||



















vero
21:06:00