|
Blogi
Katarzyna Michałowska
|
|
02.02.2012
14:59:32
|
|||
|
Kupiłam sobie rower. Pierwszy raz w życiu mam markowy rower, nie z hipermarketu. Udaję, że nie ma mrozu. Czekam na wiosnę. Rower stoi w pokoju i wygląda cudownie. By wyglądał ładniej, kupiłam na okno cebulki z narcyzami i krokusami. Teraz czekam aż zakwitną, wcale nie obchodzi mnie, że mróz jest coraz mocniejszy. Przez moje okno wpada słońce, muska mój nowy! rower i ogrzewa na wpół zakwitłe cebulki. Okno jest brudne, więc otwieram je na całą szerokość i myję. Udaję, że nie widzę, że płyn do okien zamarzł na szybie. Chcę udawać, że nie ma mrozu. Ubieram się ciepło i idę na spacer na molo w Sopocie. Tam patrzę na jeszcze nie zamarzniętą Zatokę, więc jeszcze tak naprawdę nie ma mrozu. Między kejami widać jeszcze ruszające się kry, które już niedługo zespolą się w jedną wielką zamarzniętą masę. Marzną mi końcówki palców. Zaczynam sobie wyobrażać, co zrobiłby Bear Grylls, mój ulubiony podróżnik i alpinista, który znajdzie pomysł na przeżycie w każdych ekstremalnych warunkach. Umie znaleźć sposób na ogrzanie zmarzniętych palców oraz wygrzebać w najgłębszym śniegu coś do jedzenia. Może nawet zjadłby tego łabędzia, w którego beznamiętnie się wgapiam.
Komentarze 3 | Odsłon: 128 | Więcej…
|
|||
|
31.12.2011
15:01:05
|
|||
|
Niemcy na Nowy Rok obdarowują się drobiazgami na szczęście. Symbole szczęście w tym kraju to: czterolistna koniczyna, kominiarz, świnia i kamień z dziurką. Dlatego w Nowy Rok Niemcy dają sobie nawzajem czterolistne koniczynki w doniczkach, małe figurki kominiarzy, świnki z gliny lub z lukru, kamienie z dziurką. Sylwestra Niemcy zazwyczaj rozpoczynają od zjedzenia obfitego posiłku w restauracji. Warto wcześniej zarezerwować miejsce, bo spóźnialscy nie znajdą dla siebie stolika dzwoniąc do jadłodajni zbyt późno. Po posiłku Niemcy idą do domów lub spacerują po mieście, by tam powitać Nowy Rok. Ale nie są to taneczne imprezy, ponieważ Niemcy tańczą rzadko. Jeśli już, to przy techno party lub przy hitach mijającego roku w klubach. W mniejszych miastach odbywają się większe imprezy przy orkiestrze. Jednak tradycja witania tańcem Nowego Roku nie jest powszechna. Raczej pije się „sekta” – nasze wino musujące i spędza ten czas w gronie znajomych. Fajerwerki natomiast są sprzedawane tylko tuż przed Sylwestrem, więc nikt nie stresuje psów, ponieważ między Świętami a Nowym Rokiem nie słuchać wystrzałów. Te rozlegną się dopiero o godzinie dwunastej w nocy. Fotografie poniżej: Świnka namalowana na kamyku z dziurką. Napis pod świanką: dużo szczęścia! Osiemdziesiąt wybuchów - zabawa prawie na minutę! Kominiarz w czterolistnej koniczynie zapakowany w folię. ![]()
Komentarze 1 | Odsłon: 83 | Więcej…
|
|||
|
29.12.2011
16:28:56
|
|||
|
Aby Kuba nie pozostał osamotniony pisząc na naszym blogu o spędzaniu Bożego Narodzenia poza Polską, dołączę kilka spostrzeżeń dotyczących świąt w Niemczech. W tym roku, jak w większości Europy, Boże Narodzenie przemknęło bez śniegu. Jednakże niemieckie budynki w Sauerlandzie (wyżynny, do 800 m n. p. m., region w Nadrenii Północnej-Westfalii) są koloru białego, więc ma się wrażenie jakby były przykryte białą pierzynką. Niemcy nie obchodzą Wigilii w tak uroczysty sposób jak Polacy. Potrawą wigilijną jest kaczka albo gęś, rzadko indyk. Innym daniem jest „Kartofellsalat” – sałatka z ziemniakami i majonezem (dodają do niej czasami zielony groszek, jajka lub ogórki) oraz „Bratwurst” kiełbaski grillowe. W rejonie Lippstadt świąteczną potrawą są „Lippischer Pickert” – racuchy z kartoflami zjadane z konfiturami lub pasztetem. Do wszystkiego w dużej ilości „Glühwein” – grzane wino z dodatkiem cynamonu, goździków i anyżu. Niemieckie świąteczne ciasto to „Stollen”. Podobny do polskiego keksa, jednakże z tą różnicą, że zawiera dużą ilość marcepana i jest posypane cukrem pudrem.
Komentarze 1 | Odsłon: 125 | Więcej…
|
|||
|
09.12.2011
18:58:45
|
|||
|
Chcąc kupić kartki świąteczne weszłam do księgarni i zaszyłam się między półkami. I nagle mój szary poranek stał się kolorowy, a wszystko to z powodu podsłuchanej rozmowy. Do księgarni wchodzi dziarskim krokiem szpakowaty pan. Widać, że z właścicielką księgarni zna się doskonale. Żartują i zdrabniają swoje imiona. Z rozmowy wynika, że energiczny pan jest dostawcą książek, ale również akcesoriów świątecznych. Ma w ofercie aniołki, stroiki, ozdoby oraz szopki. W pewnym momencie dzwoni telefon hurtownika. Rozmowa ze spokojnej przybiera na sile, aż staje się głośna i nerwowa: Jak to nie ma króli!? Co z tego, że jest Matka Boska. Przecież przy żłóbku była Maryja prawda...!? Co pani powie...? cztery Matki Boskie…? No tak! Pomylili się i dali Matki Boskie zamiast trzech króli. To pewnie dlatego, że też była na klęczkach, a kolorystyka przecież taka podobna... Hurtownik zamyślił się i już bardzo miłym głosem dodaje: Przepraszam panią za pomyłkę. Reklamację uwzględniam. Zaraz przyjadę i wymienię feralną szopkę. Po odłożeniu słuchawki, żali się do pani sprzedawczyni: Chińczyki znowu pomylili figurki... Do widzenia i Wesołych Świąt! - energicznie wychodzi. Jestem usatysfakcjonowana, kupuję kartki i wychodzę nie życząc jeszcze „Wesołych Świąt”. Dlaczego? Bo ja jeszcze tu wrócę! Po co? By zaszyć się w książkach i podsłuchiwać… Katarzyna Michałowska Gdańsk, 9 grudnia 2011
Odsłon: 108 | Więcej…
|
|||
|
10.07.2011
18:59:42
|
|||
|
Jestem pod wrażeniem dobrej gry naszych siatkarzy w meczu z Argentyną. Utarli mi nosa, bo muszę się przyznać, że wcześniej straciłam wiarę w umiejętności naszej drużyny. Może wszystko dlatego, że na żywo oglądałam mecze w grupie śmierci (Brazylia, Rosja, Kuba, USA), więc miałam wyobrażenie niesamowitej mocy każdej z tych drużyn. Nie miałam takiego obrazu co do naszego zespołu. Dodatkowo po rozjechaniu Brazylii przez Rosjan, myślałam, że nikt nie jest w stanie ich przystopować. A jednak Polakom się udało! Byli na tyle waleczni, że ten siłowy zespół o mało co, by się wykoleił… Wcześniejsza niezborna gra Polaków i sromotna porażka w meczu z Włochami (3:0) zabrała mi wiarę a w zamian dała sceptycyzm, co do możliwości naszej drużyny. Wielcy, rosyjscy zawodnicy przerażali mnie. Wydawali się ogromni, więc byłam przekonana, że nie jesteśmy w stanie im się oprzeć. Myliłam się. Polska drużyna pokazała klasę: walka, moc, dobre akcje, coraz lepsza zagrywka. Wywalczony drugi set. I tu paradoks, przegrany mecz ( 3:1) wlał w nasz zespół wiarę we własne możliwości. Z tą siłą stanęli przeciw drużynie Argentyny. Widać to było dokładnie w tym meczu. Walka, nadzwyczaj dobra zagrywka, świetne akcje. Na tej fali wbiliśmy Argentynę w ziemię. Wygraliśmy 3:0. To był nasz najlepszy mecz. Dwa razy nasza drużyna zajęła czwarte miejsce w Finałach Ligi Światowej w siatkówkę. W końcu zdobyli brązowy medal. To ogromny sukces. Podobało mi się. Zwracam honor i wyznaję swą niewiarę. Gratulacje!!!
Komentarze 1 | Odsłon: 424 | Więcej…
|
|||
Strona 1 z 3
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 następna > ostatnia >>















Katarzyna Michałowska
14:59:32