|
Blogi
Tag: blogowanie
Tag: blogowanie
|
07.03.2012
21:29:06
|
|||
|
Ostatnio dawno nie było mnie tutaj, no cóż praca i inne obowiązki. Nie mniej wracając do tematyki bloga, ostatnio trafiłam na ciekawy artykuł: podobno znaleziono gen odpowiedzialny za leworęczność. Ma on dość ciekawą nazwę LRRTM1 i według naukowców powoduje nierównowagę w działaniu obu półkul mózgu,niestety także może być przyczyną schizofrenii. Uwielbiam wyszukiwanie takich rodzynek w sieci i chyba zacznę tworzyć swoją top listę. Na drugim miejscu jest teoria odnośnie gustów muzycznych. Według niej osoby leworęczne są bardziej otwarte na nowe brzmienia muzyczne a praworęczni ludzie nie lubią reggae. Jestem tylko ciekawa jak to zbadali, może robili ankiety na koncertach? Podobno osoby, które mają rozwiniętą lepiej prawą półkulę mają lepszą orientację w terenie. Z podkreśleniem słowa "podobno". Od zawsze miałam słabą orientację nie mówiąc już o myleniu kierunków. Leworęczni też żyją o 9 lat krócej niż praworęczni oraz osoby leworęczne mają trzykrotnie większą szanse na wpadnięcie w sidła alholizmu. Już widzę na etykietkach butelek od piwa, że alkohol szkodzi zdrowiu i leworęcznym. Takich teorii jest na prawdę dużo w internecie. Co ciekawe, nie widać ani wyników badań do nich ani rzetelnych uzasadnień. Nawet nie muszę szukać kawałów o leworęcznych, wystarczy znaleźć parę artykułów na poprawę humoru ;).
Odsłon: 104 | Więcej…
|
|||
|
20.11.2011
19:59:42
|
|||
|
Już kolejny tydzień zaczynam dzień słuchając, jak serwisy straszą kryzysem. Najpierw, że Grecja sparaliżowana strachem przed bankructwem, zapowiada gigantyczne cięcia. Potem, że kryzys idzie w świat, i cięcia będą robiły Włochy i jeszcze Hiszpanie. Jeśli chodzi o mnie to, strasznie się tym przejmuję, już na samą tylko myśl o kryzysie przechodzą mi ciarki po plecach, a pierwsze co przychodzi mi wtedy do głowy, to mój portfel świecący pustkami. A co za tym idzie mniejsze zakupy. Co prawda niektórzy uważają, że pieniądze szczęścia nie dają, a dobra materialne to nie wszystko, czy jakoś tak, ale z dwojga złego lepiej je mieć niż cierpieć z ich braku, one pomagają w kupowaniu rzeczy i pomagają znosić biedę. A poza tym hasło to, powstało chyba w momencie kiedy nie było jeszcze tylu sklepów i tylu możliwości kupowania i wydawania pieniędzy. Dzisiaj sama perspektywa cudownych popołudniowych zakupów jest świetnym motorem napędzającym nas do codziennego wstawania z łóżka skoro świt, a buszowanie po sklepach wprawia nas w boski nastrój, i niemal zawsze trafia się na coś, co chciałoby się mieć.
Komentarze 1 | Odsłon: 310 | Więcej…
|
|||
|
29.10.2011
20:36:58
|
|||
|
Mówiąc krótko, chodzi o kwestię noszenia futer i innych futrzarskich obszyć.
Odsłon: 347 | Więcej…
|
|||
|
04.10.2011
20:29:04
|
|||
|
„-Wśród nas są ludzie wykształceni. Profesorowie. Nie będę się chwalił… A zresztą. Wiedziałaś? - Nie myślałam. – No widzisz. A wystarczy trochę logiki. Wystarczy pomyśleć.” Lipiec. Warszawa, Mokotów. Śpieszę się na spotkanie z koleżanką. Siedzę na ławce. W oddali widzę mężczyznę. Jego chód jest niezgrabny. Spostrzegam, że podpiera się o kulę. Wydaje mi się, że coś jest nie tak. Im bliżej jest, tym bardziej zależy mi, aby autobus w końcu przyjechał. Nie przyjeżdża. Mężczyzna dosiada się. Czuję się skrępowana, bo nie wiem jak się zachować. Nikt przecież nie uczył w szkole jak obchodzić się z bezdomnymi. Lekcje tego mogłam jedynie zaczerpnąć na ulicy. Często przecież obserwuję jak w dyskretny sposób można się odsunąć i udawać, że się kogoś nie zauważa. Czuję nieprzyjemny zapach. Mężczyzna zagaduje. Uśmiecham się do niego. Lęk przed nową sytuacją opada. Nieznajomy zaczyna się tłumaczyć. Przeprasza, że śmierdzi mu noga. Wdało się zakażenie, a lekarz, który go badał nie pomógł. Nie miał ubezpieczenia. Robi mi się przykro. Autobus przyjeżdża. Wsiadamy. Mężczyzna pyta się dokąd jadę. Odpowiadam. Na Starówkę. Spotkać się ze znajomą. Siedzimy w autobusie. Mężczyzna z uśmiechem na twarzy wygłasza swoje poglądy na temat niewłaściwie jego zdaniem nazwanych przystanków autobusowych. Przyznaję mu rację, choć jeszcze słabo znam Warszawę. Śmiejemy się. Chwilę później wstaje z miejsca dziękuje i żegna się, po czym wysiada. Wrzesień. Późne godziny nocne. Wracamy z grupą znajomych z Zakopanego. Stary i przeznaczony do rozbiórki Dworzec Fabryczny w Łodzi jest już zamknięty. Pośród ludzi oczekujących z niecierpliwością na autobus, co pewien czas przewija się jakaś osoba. Skromniej ubrana. Obwieszona reklamówkami. Od czasu do czasu zaglądająca do pobliskich śmietników. Na pierwszym planie podróżni z plecakami i walizkami, na drugim oni. Niby też z dużymi torbami, ale takimi jakby miało się zmieścić w nich całe ich życie, cały majątek. To bezdomni. Układają się do snu na ławkach. Ich twarze oświetlają reflektory odjeżdżających co pewien czas taksówek. W pewnym momencie podchodzi do nas kobieta. Zdaje się, że ma problemy z okiem. Prosi o coś do jedzenia. Daję jej to co mam. Bułkę, która została z podróży. Około 1 w nocy podchodzi mężczyzna. Prosi o wsparcie finansowe. Nie ukrywa, że pieniądze te są mu potrzebne na alkohol. Tłumacząc, że jesteśmy jedynie grupą biednych studentów ostatecznie nie dajemy pieniędzy. Nawiązujemy jednak rozmowę. Ów mężczyzna, mający nieco ponad 30 lat opowiada o swojej sytuacji. O tym jak ciężkie jest życie osoby bezdomnej. O włamaniach do opuszczonych lokali. O życiu w grupie i związanych z tym zagrożeniach. O tzw., „awariach”, którymi nazywa kontrole policyjne w zamieszkiwanych na dziko lokalach i przymusowe eksmisje. Ze szczegółami opisuje całonocną pracę nad wyważeniem drzwi w opustoszałych budynkach po przeciwnej stronie ulicy. Opowiada o rozwodzie, o problemie alkoholowym, o padaczce alkoholowej na którą cierpi od ponad trzech tygodni, o tym jak zbudzony pewnej nocy zobaczył nóż przy swojej twarzy, o tym jak trzeba uważać na takich „dzikich” współlokatorów , o tym jak dobrze, że ma taki lekki sen. Jego śmiech i duma z tego, że tak dobrze sobie radzi co pewien czas przerywa napływająca do oka łza. Mówi, że mieszka daleko. Jego dom i rodzina są na wsi. Na pytanie czy nie chce tam wrócić odpowiada stanowcze nie. Mówi, że spacery do lasu z psem to nie dla niego. On kocha wolność. On wybrał wolność. To nic, że prześpi się pod chmurką. Tu na dworcu zawsze coś się dzieje. Zawsze można kogoś spotkać. Porozmawiać. Cieszy się, że nas spotkał. Że go wysłuchaliśmy. Dziękuje za rozmowę i idzie dalej.
I tu nachodzi mnie refleksja. Skąd się biorą osoby bezdomne? Czy częściej jest to ich wybór, czy może konieczność? Rodząc się zawsze mamy jakiś tam dom. Lepszy, gorszy, ale jest. Jak to się dzieje, że z biegiem lat ten dom tracimy? Wybieramy wolność, czy może wolność wybiera nas? I czy taka wolność jest rzeczywiście tą wolnością , za którą oddawały życie miliony? I w końcu jak często zadajemy sobie pytanie: Co czują osoby bezdomne, gdy są traktowane jak powietrze? Tyle mówimy o równości. A tu jednak człowiek człowiekowi nierówny.
Komentarze 5 | Odsłon: 440 | Więcej…
|
|||
|
04.10.2011
12:14:43
|
|||
|
Niewiele rzeczy potrafi tak zszarpać nerwy, jak typowe problemy z suchymi końcówkami. Wiecie co mam na myśli, zwykłą sytuację ale na tyle wkurzającą, żeby od tak, nie komentując spokojnie pójść z tym do fryzjera. Suche końcówki to prawdziwa zmora, szczególnie po wakacjach. Bywa, że jeśli na bieżąco nie są dokarmione zaczynają przypominać watę. W skrajnych wypadkach mogą się nawet połamać i kruszyć. Najbardziej wkurzające jest to, że włosy przy całej swojej mocy, można je w końcu rozciągnąć i wrócą do poprzedniego kształtu, na końcach nie są jednak odporne na słońce, morską wodę i klimatyzację, i pomimo pielęgnacji preparatami, które wzmacniają nadszarpnięte końcówki, odżywek likwidujących rozdwojenia, sprayów do końcówek, mogę powiedzieć, że żeby skutecznie pozbyć się problemu co jakiś czas pozostaje podcięcie końcówek. Co w praktyce oznacza, ni mniej, ni więcej, skracanie długości.
Komentarze 2 | Odsłon: 465 | Więcej…
|
|||
Strona 1 z 3
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 następna > ostatnia >>



















21:29:06
