|
Blogi
Tag: siatkówka
Tag: siatkówka
|
10.07.2011
18:59:42
|
|||
|
Jestem pod wrażeniem dobrej gry naszych siatkarzy w meczu z Argentyną. Utarli mi nosa, bo muszę się przyznać, że wcześniej straciłam wiarę w umiejętności naszej drużyny. Może wszystko dlatego, że na żywo oglądałam mecze w grupie śmierci (Brazylia, Rosja, Kuba, USA), więc miałam wyobrażenie niesamowitej mocy każdej z tych drużyn. Nie miałam takiego obrazu co do naszego zespołu. Dodatkowo po rozjechaniu Brazylii przez Rosjan, myślałam, że nikt nie jest w stanie ich przystopować. A jednak Polakom się udało! Byli na tyle waleczni, że ten siłowy zespół o mało co, by się wykoleił… Wcześniejsza niezborna gra Polaków i sromotna porażka w meczu z Włochami (3:0) zabrała mi wiarę a w zamian dała sceptycyzm, co do możliwości naszej drużyny. Wielcy, rosyjscy zawodnicy przerażali mnie. Wydawali się ogromni, więc byłam przekonana, że nie jesteśmy w stanie im się oprzeć. Myliłam się. Polska drużyna pokazała klasę: walka, moc, dobre akcje, coraz lepsza zagrywka. Wywalczony drugi set. I tu paradoks, przegrany mecz ( 3:1) wlał w nasz zespół wiarę we własne możliwości. Z tą siłą stanęli przeciw drużynie Argentyny. Widać to było dokładnie w tym meczu. Walka, nadzwyczaj dobra zagrywka, świetne akcje. Na tej fali wbiliśmy Argentynę w ziemię. Wygraliśmy 3:0. To był nasz najlepszy mecz. Dwa razy nasza drużyna zajęła czwarte miejsce w Finałach Ligi Światowej w siatkówkę. W końcu zdobyli brązowy medal. To ogromny sukces. Podobało mi się. Zwracam honor i wyznaję swą niewiarę. Gratulacje!!!
Komentarze 1 | Odsłon: 568 | Więcej…
|
|||
|
08.07.2011
14:22:45
|
|||
|
Kibice w Ergo Arenie kochają południową Amerykę. Dzisiaj kibicowali najpierw Kubańczykom a później Brazylijczykom. Pomimo głośnego dopingu i wyrównanego meczu, Kuba przegrała z Ameryką. Obydwa zespoły grały właściwie już o nic, ale nie odeszły bez walki (2:3). Mecz zaciekły i do końca trzymający w napięciu. Tym razem zaopatrzyłam się przezornie w zatyczki do uszu. Podczas meczu byłam pełna podziwu zgraniu amerykańskiego zespołu. Panuje u nich bardzo miła atmosfera, jest walka, ale jest też wzajemne wspieranie się pomimo popełnianych błędów, a były takie momenty w tym meczu. Dużo możemy się od nich nauczyć. Mecz Brazylia-Rosja był zaskakujący (0:3). Byłam pewna wygranej Brazylii. Wielki tłum na hali od początku głośniej jej kibicował, ale z każdym zdobytym punktem przez Rosjan, doping kierował się w stronę moskali. Ten mecz należał do nich. Można było zobaczyć wiele asów serwisowych i dobrych akcji w ich wykonaniu. Warto nadmienić, że Brazylia dzisiaj grała w okrojonym składzie, bez Murilo i Giby. Ten pierwszy był w składzie rezerwowym, natomiast drugi chodził w klapkach i żółtej bluzie po hali, by przez cały mecz cierpliwie rozdawać autografy i pozwalać robić sobie zdjęcia z każdym kto podszedł. Podziwiałam go za cierpliwość i życzliwość. Każde dziecko i nastolatka mogła dostać od gwiazdy podpis. Każdy tato mógł zrobić sobie fotkę na pamiątkę dla swego syna. Całe sektory rzucały się na Gibę, a on cierpliwie podpisywał i pozował. Drużyna Brazylii z każdym setem wydawała mi się mniejsza. Jakby Rosjanie wbijali ich swymi ścięciami w podłogę. Chociaż, gdy w przerwie oceniłam swoje obserwacje, doszłam do wniosku, że faktycznie drużyna Rosji jest proporcjonalnie wyższa od drużyny Brazylii. Nie wiem skąd miałam wrażenie, że drużyna Brazylii jest taka wysoka? Może z powodu tego, że to jest WIELKA i bardzo dobra drużyna. Jeśli canarinhos w finale spotkają się z Rosjanami, to podejrzewam, że z lekkością wbiją rosyjski pociąg w ziemię.
Komentarze 2 | Odsłon: 553 | Więcej…
|
|||
|
07.07.2011
15:32:04
|
|||
|
W uszach mi szumi i głowa mnie boli. Obejrzałam dzisiaj dwa mecze siatkówki: Kuba-Rosja i Ameryka-Brazylia. Zaliczam się do kanapowych kibiców, ale sploty wypadków życiowych rzuciły mnie zupełnie z zaskoczenia do Ergo Areny na finały ligi światowej w siatkówce. Nowe to dla mnie doświadczenie – stać się na jakiś czas jednostajną ludzką masą kibicującą i klaskającą na żądanie. Głos mówi – klaszczemy, tłum klaszcze. Głos mówi – machamy, tłum macha. Byłam trybikiem w dziesięciotysięcznym tłumie realizującym skomplikowany plan! Ale niezwykłe jest to, że tylko za 25 złociszy można zobaczyć grę na światowym poziomie. Mogłabym siedzieć na kanapie przed telewizorem. Oczywiście zastanawiam się czy nie byłby to lepszy wybór. W domu przynajmniej można zobaczyć powtórki! Na hali jest to niedopuszczalne. Obraz w zwolnionym tempie mógłby podważyć decyzję sędziego. Chociaż i tak błędne decyzje widać jak na dłoni. Można zauważyć, że piłka przeszła po palcach lub wpadła w pole. Plusem oglądania meczu na żywo oprócz atmosfery, jest możliwość oglądania sytuacji niepokazywanych przez telewizję. Podczas meczu Rosja-Kuba tłum w Ergo Arenie głośno kibicował Kubie. Na tle antyrosyjskiego dopingu rozczulił mnie obraz chłopaka biegającego dookoła hali na pierwszym piętrze z rosyjską flagą w rękach. Biegł bez kompleksów, z uśmiechem od ucha do ucha, a flaga rosyjska fruwała jakby grając na nosie dziesięciotysięcznego tłumu. Zabawną stała się rozgrzewka drużyny Brazylii, gdy jeden z zawodników (Sergio) piłką do siatkówki zaczął grać w nogę. W tą zabawę włączył całą drużynę. Unikatowe było oglądanie dziecięcego rozbawienia na twarzach zawodników. Warto zaznaczyć, że kopanie w ich wykonaniu było WIELKIM kopaniem. Widać, że Brazylijczycy mają piłkę nożną we krwi. Giba, zazwyczaj skupiony na boisku człowiek, zgrabnie dryblował z chłopięcym uśmiechem na ustach. Przesiąść się z kanapy na średnio wygodne krzesełko, stracić swą indywidualność, by wtopić się w wielki tłum – ciekawe doświadczenie, jednak pociągające na tyle, że jutro tam wrócę!
Odsłon: 536 | Więcej…
|
|||



















18:59:42