Moje konto
Komentarze
|
Tagi
blogowanie
blog
artykuły
leworęczność
mańkut
Mozil
śpiewanie
pani małgosia
x factor
dzieci
sesja
studenci
stres
eliminacja
dobroczynnośc
pieniądze
poprawność
powiedzenia
Gdańsk stolicą kultury
komisja
werdykt
dzieczność
opera
opera kameralna
teatr
halka
przedstawienia
warszawa
siatkówka
finały ligi światowej
Ergo Arena
liga światowa
mecz
Kuba Ameryka
Brazylia Rosja
polska Argentyna
Polska Rosja
humor
demoty
kino
harry poter
abstrakcja
skarpetki
ciągnik
Praca
szycie
Piłka nożna
interpunkcja
ortografia
bikini
nauczyciel polskiego
Baku
Azerbejdżan
podróż
lotnisko w Wiedniu
jezioro Masazyrgol
przygotowania do Eurowizji 2012
branża budowlana w baku
budynki w Baku
czajhana
Azerbejdżanin
Stare miasto
13 sierpnia
dzień leworęcznych
pogoda w Baku
odwaga
świadomość społeczna
ubóstwo
bezdomność
znieczulica
nauczyciel w Baku
futro
21 wiek
Martiv
problem
problemy
kryzys
transport w Baku
metro w Baku
święta
Maryja
Matka Boska
rut
małżeństwo
partner
boże narodzenie święta 24 grudnia j
dogmatyzm
dogmat
święta boże narodzenie 24 grudnia
twierdzenie godla
wiara
sceptycyzm
niemieckie święta
boże narodzenie święta 24 grudnia
niemieckie potrawy świąteczne
Niemcy
tradycje niemieckie
Nowy rok w Niemczech
wiek
antyhumanitaryzm
wojna
zło
Nowy Rok
Kaukaz
ślepota
głusi
czepliwość zawiść pieniactwo sąsied
mróz
Bear Grylls
tłusty krem
Gruzja
Polacy na Wschodzie
komunikacja miejska
panienka z okienka
internet
anonimowość w sieci
relacje między internautami
uzależnienia
więzi z najbliższymi
rodzina
Warszawa przyjezdni słoiki ksenofob
Sighnaghi
św. Nino
felieton
Mccheta
Jvari
Gori
kobieta
kisiel
refleksje
życie
reklama
aktualnie
tragedia
media
koko
piosenka
euro
oceana
polacy
kompleksy
wiocha
bieda
społeczeństwo
studia
murzyn
opalenizna
wybory
negacja
refleksja
kwiaty
Bordżomi
Strona główna
Blogi
Tag: dogmatyzm
Blogi
Tag: dogmatyzm
Tag: dogmatyzm
|
27.12.2011
13:10:06
|
|||
|
Stauros to greckie słowo. W większości tłumaczeń biblijnych przetłumaczono je na krzyż/cross, ale w jednym - Przekładzie Nowego Świata (Biblia Świadków Jehowy) jest to słowo tłumaczone na pal.
W konkordnacji Stronga słowo „stratos” jest objaśnione jako prosty pal, a na pewno nie jest to krzyż.
Wydaje się więc, że mamy problem do zbadania i wyjaśnienia - w jaki sposób umarł Jezus - rozciągnięty na krzyżu czy wiszący na palu.
W jednym z filmów poświęconych całunowi turyńskiemu narrator objaśnia nam, że technika krzyżowania ludzi nie była znana w średniowieczu, ponieważ ostatnie ukrzyżowanie w Rzymie miało miesjce w IV lub III wieku po Chrystusie i ten sposób męczenia skazańców został zapomniany.
Biorąc pod uwagę czasową odległość między śmiercią Jezusa, a ostatnią rzymską egzekucją można założyć, że nawet jeżeli tę drugą wykonano na krzyżu to tę pierwszą, trzysta lat wcześniej wykonano na palu. Bo przez trzysta lat technika wykonywania tej kaźni mogła się zmienić.
Wspomniany całun turyński, dla nas laików, też nie może być dowodem rozstrzygającym z dwóch powodów: plama krwi z przebitych nadgarstków jest tak ułożona, że nie wiadomo na pewno jaki był układ rąk wiszącego Jezusa i nie wiadomo, czy całun jest autentyczny.
Inspiracji do napisania tego tekstu jest wiele. Bezpośrednią było przeglądanie Biblii i konfrontowanie wersetów z konkordancją Stronga. Oczywiście z racji moich kontaktów ze Świadkami Jehowy wiedziałem już wcześniej o tych kontrowersjach i właściwie to nie o kłopotach tłumaczy z poprawnym oddaniem biblijnej treści, ale o przyczynach rozbieżności w jej interpretowaniu chcę napisać. Co do samych Świadków Jehowy to mój szacunek do ich wytrwałości w głoszeniu ewangelii miesza się z gniewem i złością, że ta ewangelia jest tak bardzo w ich nauczaniu zakłamana. Ale... zakłamanie ewangelii jest w chrześcijaństwie powszechne, a w wydaniu Świadków Jehowy o tyle „uczciwsze”, że między tym co robią a tym co głoszą jest większa spójność niż u innych. Nie zmienia to faktu, że nauczają źle.
Ustalmy więc dla porządku o czym mówimy. Słowem „ewangelia Jezusa” oznaczmy nie wiadomość o Jego śmierci i zmartwychwstaniu, ale jego naukę. Całość jego nauczania ma we współczenym języku naukowym wyrazić można terminem „paradygmat poznawczy”. Paradygmat to teoria czy też pogląd za pomocą którego można objaśniać zjawiska i doświadczenia. Na przykład teoria grawitacji jest takim paradygmatem. Widzimy spdające jabłko w sadzie i wiemy dlaczego spada. Patrzymy na Księżyc i wiemy dlaczego zmienia on swoje położenie na nieboskłonie. I tak dalej. W psychologii rolę paradygmatu posiadają teorie osobowości. Zastanawiamy się dlaczego ktoś kogoś lubi lub nie lubi i próbujemy to objaśnić albo teorią Freuda, albo teorią Berniego. Lub jeszcze inaczej.
Nauka Jezusa jest też paradygmatem. Za jej pomocą można zrozumieć i objaśnić procesy i zjawiska zachodzące w społeczeństwach (socjologia i historiozofia) oraz zrozumieć własne zachowanie i zachowanie ludzi z otoczenia (psychologia). W tym miejscu warto przystopować nieco tak zwanych fundamentalistów biblijnych, którzy widzą w Biblii Księgę Wszystkich Ksiąg. Takim błędem było i jest obarczone wiele sumień chrześcijańskich. Miedzy innymi dotyczy to Marcina Lutra, który wyrokował, że poglądy Kopernika są szkodliwe dla poznania ponieważ zaprzeczają twierdzeniom Biblii. Na szczęście dla poznania, nauka nie potępiła Kopernika. Na nieszczęście dla chrześcijan nie potrafią oni zdefiniować przyczyny tego błędnego osądu w wykonaniu Lutra. Tą przyczyną jest traktowanie tekstu biblijnego jako teorii mechaniki ciał niebieskich. Błąd. Biblia nie jest podręcznikiem astronomii. Oczywiście autor biblijny nie kłamie gdy pisze o tym co widzi: słońce zmienia swoje położenie na niebie co może zaobserwować każdy. Ale nie oznacza to, że koncepcja Kopernika według kórej lepiej jest opisywać ruch Ziemi względem Słońca jest błędem. Autor biblijny nie pisał podręcznika fizyki tylko opisywał swoje obserwacje, a interpretacja tych obserwacji w wykonaniu Lutra (lub kogokolwiek) nie może być wiążąca dla astronomów. Wadą fundamentalistów biblijnych jest nie rozróżnianie interpretacji faktów od faktów. Biblijny autor swoje obserwacje Słońca zinterpretował jako jego ruch względem Ziemi. Współcześnie wiemy, że ruch jest zjawiskiem zależnym od wyboru układu odniesienia. Dlatego zarówno stwierdzenie ruchu Słońca na nieboskłonie jest tak samo poprawne jak stwierdzenie ruchu planet wokół swojej gwiazdy. Z punktu widzenia poety czy pisarza opisującego swoje obserwacje pierwsza interpretacja jest korzystniejsza, ale z punktu widzenia astronoma druga. Fundamentalizm biblijny polega na próbie arbitralnego narzucenia jednej (swojej) interpretacji biblijnych tekstów. Przymiotnik „biblijny” bierze się z faktu, że próbują swoją wiedzę budować w oparciu o swoją interpretację Biblii. Tymczasem znacznie poprawniej i korzystniej (dla samego siebie) jest interpretować Biblię w oparciu o swoją wiedzę i sumienie.
Wracając do ewangelii trzeba stwierdzić, że opiera się ona na fundamentalnej zasadzie- przekonaniu
o którym przypomniał Paweł Tymoteuszowi ( a pośrednio nam wszystkim): zna Pan tych którzy są jego i niech odstąpi od niesprawiedliwości każdy kto wzywa imienia Pańskiego \:bt:2tm:2,19
Pierwsza część tego ostrzeżenia jest bardzo bogata w treść i wymaga pogłębionego rozważenia.
Ponieważ mój artykuł nie może zamienić się w broszurę nieco je uproszczę (ale nie spłycę).
Paweł stwierdza, że każdy z nas jest znany Bogu indywidualnie. Nie tylko z imienia i nazwiska, ale z tego co każdy z nas myśli. Jako antidotum na błędne nauki Paweł wskazuje postępowanie zgodne z własnym sumieniem. „Odstąpienie od niesprawiedliwości” jest określeniem bardzo pojemnym i można to przypisać wszelkiemu moralnemu działaniu wobec bliźnich. Jednak tylko! działaniu. Takim działaniem może być chociażby wyrażanie swoich opinii czy sądów, stwierdzanie prawdy! na temat własnych przekonań. Oczywiście najlepiej sprawiedliwość działania objawia się w miłości bliźniego w udzielaniu mu pomocy i wsparcia. Ale zawsze źródłem każdej sprawiedliwości jest uczciwość względem własnego sumienia. Dlatego przejawem niesprawiedliwości jest potakiwanie komuś w dyskusji i głuszenie w sobie wątpliwości - to jest równie złe i niesprawiedliwe jak przyzwolenie na zło wszelkiego innego rodzaju. Sprawiedliwość nigdy nie jest zależna od poprawności przekonań - ich zgodności z Prawdą (Wzorcem Prawdy). Takiego wzorca prawdy nie ma gdyż wszyscy wiemy, że każdy z nas się myli, a wraz z pojedynczą osoba mylić się może również ich zgromadzenie. Innymi słowy ani liczba arbitrów ani ich jakość nie może być gwarantem Prawdy. Sprawiedliwym jest przyznać się, że cierpimy na brak przekonania w jakiejś kwestii a niesprawiedliwym jest wyznać, że przekonanie takie mamy w sytuacji gdy go brak. To jedno zdanie załatwiło w liście Pawła do Tymoteusza zjawisko szerzenia się wśród chrześcijan błędnej ewangelii. Paweł określił ją jako pustą mowę \:bw:2tm:2,16 ( w innym tłumaczeniu czczą gadaniną κενοφονιας - kenofonias ). Oryginalne słow oznacza mowę bezpłodną, bezwartościową ze względu na zastosowanie, nieproduktywną. Paweł tego słowa użył jeszcze raz ( \:bw:1tm:6,20) w kontekście tego samego zjawiska. Czy „proroctwo” Pawła porównujące to zjawisko do gangery sprawdziło się? Paweł sugerując jego podobieństwo do zgorzeli sugeruje, że będzie się ono szerzyło szybko i powszechnie. Przyjmując za pewnik opinię Pawła (a raczej moją interpretację jego słów) trzeba szukać tego zjawiska wewnątrz chrześcijaństwa, bo według słów z listu Pawła ta rzekoma nauka Jezusa towarzyszy chrześcijaństwu od apostolskich czasów i będzie mu towarzyszyć stale. „Towarzyszyć” to oczywiście eufemizm. Zgodnie z przekonaniem powinienem napisać, że będzie obecna wśród chrześcijan, nie tylko między nimi ale również w nich. Moim zdaniem do opinii Pawła idealnie pasuje dogmatyzm. Jest on i powszechny w chrześcijaństwie i bezproduktywny. Żeby być uczciwym pominę omawianie wartości takich dogmatów jak ten o dziewictwie Marii czy też o transubstancjacji (zamianie chleba w rzeczywiste ciało Jezusa dokonywane przez kapłana w czasie katolickiej mszy). Weźmy się za materiał bardziej niebezpieczny- za Trójcę Świętą. Otóż gdy byłem pytany o Trójcę zawsze odpowiadałem, że w nią nie wierzę. I zawsze byłem moją odpowiedzią rozczarowany. Mój niedosyt brał się stąd, że nie umiałem mojemu rozmówcy inaczej niż negacją wyrazić mego stosunku do tego dogmatu. Po pierwsze wyrażanie przekonania o prawdziwości dogmatów nie ma nic wspólnego z wiarą. Nasza wiara jest atrybutem naszej wiedzy (to co wiemy jest efektem naszej wiary). Łatwo się można przekonać, że wiedza jest pochodną wiary, jest od wiary zależna. Nie umiejąc dyskutować o dogmatach z ludźmi, którzy wiarę lokalizowali jako zaprzeczenie wiedzy mimowoli przyjmowałem ich sposób rozumowania i tym samym stawałem się dogmatykiem. Stwierdzając, że nie wierzę w Trójcę Świętą tylko połowicznie udawało mi się przekazać mój punt widzenia w tej kwestii. Negowalem jej istnienie a powinienem negować posługowanie się tym pojęciem w kwestiach światopoglądowych czy lepiej powiedzieć duchowych. „Trójca Święta” idelanie pasuje do terminu pusta mowa ponieważ wiedzy o istnieniu/nieistnieniu Trójcy nie da się do niczego zastosować. Dlaczego? Bo sami zwolennicy jej istnienia twierdzą, że na jej temat nic nie wiedzą oprócz tego, że jest. To o takich ludziach myślał Paweł pisząc do Tymoteusza słowa:
„ 3Gdy wybierałem się do Macedonii, prosiłem cię, żebyś pozostał w Efezie i żebyś pewnym ludziom przykazał, aby nie nauczali inaczej niż my 4 i nie zajmowali się baśniami i nie kończącymi się rodowodami, które przeważnie wywołują spory, a nie służą dziełu zbawienia Bożego, które jest z wiary. 5 A celem tego, co przykazałem, jest miłość płynąca z czystego serca i z dobrego sumienia, i z wiary nieobłudnej, 6 czego niektórzy nie osiągnęli i popadli w próżną gadaninę, 7 chcą być nauczycielami zakonu, a nie rozumieją należycie ani tego, co mówią, ani tego, co twierdzą.” \:bw:1tm:1,3-7. W tym miejscu „próżna gadanina” w oryginalnym greckim języku to ματαιολογιαν - mataiologian. Słowo pochodzące od dwóch słów „próżna” i „nauka”.
Słowo „dogma” od którego wywodzi się „dogmat” oznacza wyrok, orzeczenie zgromadzenia, które od momentu jego ogłoszenia staje się obowiązującym prawem. W mechanizmie poznawania taki sposób ustalania co jest prawdą a co fałszem jest oczywiście nie do przyjęcia i żaden rozsądny człowiek nie przyjmie tego sposobu. Z oczywistych względów, gdyż tylko nasze sumienie jest właściwym nam kryterium prawdy i fałszu. Jeżeli ktoś ma ambicję przekonania nas do swoich racji musi przemawiać do naszego sumienia, a my sami póki mamy wątpliwości nie możemy twierdzić, że jest inaczej. Do tego rozważania o dogmatach doskonale pasuje próba analizy słów Jezusa: \:bw:mat:23,8-10 : Ale wy nie pozwalajcie się nazywać Rabbi, bo jeden tylko jest - Nauczyciel wasz, Chrystus, a wy wszyscy jesteście braćmi. W kontekście wielu wypowiedzi z listów apostolskich o funkcji nauczyciela pełnionej przez ewangelistów brzmi to nieco dwuznacznie. Słowa Jezusa nie należy rozumieć jako likwidację funkcji nauczania. Oczywiście ewangelista powinien być nauczycielem. Ale celem tego nauczania nie powinno być robienie ze słuchaczy zwolenników siebie lub poglądów przez siebie głoszonych. Celem nauczania, celem ewangelii jest wyrobienie u uczniów Jezusa samodzielności, niezależności myślenia. Gdyby dociekać metody jaką można taką niezależność osiągnąć okaże się, że zawsze w efekcie będzie to sprzeciw wobec nauczyciela. Jak ujął to Paweł w liście do Galatów - jesteśmy powołani do wolności. A również w tym liście opisuje swój sprzeciw wobec poczynań apostoła Piotra jako dowód swojej niezależności i przykład dla nas wszystkich, że mamy swoich nauczycieli nie tylko słuchać, ale i oceniać. Tylko tym sposobem uczeń może doświadczyć swojej niezależności. Moje obserwacje dotyczące dogmatów przekonują mnie, że służą one celom przeciwnym do tych jakie Jezus postawił przed ewangelistami. Choć dogmatów nie da się zastosować poznawczo (w żaden sposób nie mogą one usprawnić naszego postępowania) to da się nimi posługiwać do mataczenia i fałszowania nauki Jezusa. Dzięki dogamtom, ci którzy mieli być światłością dla świata pogrążyli się w mrokach niewiedzy i próżnego gadania. Tak więc pytany o mój stosunek do Trójcy Świętej powininem powiedzieć, że żaden- nie mogę wypowiadać się na temat obiektu, którego istnienia nie da się dowieść. A gdybym w odpowiedzi usłyszał „podobnie jak nie da się udowodnić istnienia Boga” zaprzeczyłbym gdyż moim zdaniem całe „stworzenie” - ja i reszta w koło świadczą o Jego istnieniu. Co do tego ma stauros czyli pal? To taki jehowicki dogmat, sposób na porządek w stadzie.
Odsłon: 198 | Więcej…
|
|||
Naszą witrynę przegląda teraz 528 gości



















13:10:06