Od dłuższego czasu żona Pokrętka z jakiegoś powodu była wyraźnie niezadowolona. Gdy wracała z pracy, rozglądała się bacznie po mieszkaniu, wydawała z siebie gardłowy pomruk i wymierzała mężowi solidny cios, zazwyczaj trafiając w kark.
Pokrętek nie miał pojęcia, czym zasłużył sobie na codzienną porcję uderzeń od swej połowicy. Próbował oczywiście poszerzyć swoją wiedzę i nieśmiało zapytał, czym rozzłościł małżonkę, ale w odpowiedzi usłyszał tylko jeszcze bardziej gardłowy pomruk i poprawkę ciosu, tym razem w okolice nerek.
Pierwszą myślą, jaka przyszła Pokrętkowi do głowy, było to, że kupował za mało piwa. Następnego dnia kupił zatem nie jedną, a dwie skrzynki. Wszystkie butelki starannie schłodził, a tuż przed powrotem żony dwie kusząco oszronione postawił na widocznym miejscu. Pokrętkowa weszła do mieszkania, błyskawicznie dostrzegła piwo na stole, używając oczodołów, otworzyła obie butelki na raz i wypiła je w około 10 sekund. Wydała z siebie zadowolony pomruk, który jednak znowu przerodził się we wściekły i znowu oberwało się mężowi.