Facebook GooglePlus YouTube Issuu Email
Moje konto

konkurs

Komentowane
Strona główna Podróże

postheadericon Podróże

postheadericon Rowerem po świecie? Czemu nie?

rower1Niski, raczej drobnej postury, schludnie ubrany chłopak. Marek Klimowicz. Student Politechniki Gdańskiej. Nie ma w sobie nic, co by zdradzało tysiące przejechanych kilometrów po trasach rowerowych całego świata.
 

– Poważną jazdą na dwóch kółkach zainteresowałem się dość późno, bo dopiero w liceum – mówi Marek. Zaczynał od wycieczek po okolicach Trójmiasta i Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego. Unikał miast, centrów i ulic. Po raz pierwszy w dłuższą trasę wybrał się w ostatnim roku liceum. Wraz z kolegami zaczął podróż w Zgorzelcu, potem jechał na północ w kierunku Szczecina. – Stamtąd odbiliśmy na ścianę wschodnią i pętlę zamknęliśmy w miejscu, z którego wystartowaliśmy – opowiada Klimowicz
 

postheadericon Długodystansowcy

dlugodystnsowiecBiegacze i piesi. Profesjonaliści lub amatorzy. Pokonują pasma górskie, długość wybrzeża lub dystans dzielący ich od bieguna. Znani, jak Marek Kamiński, lub nieobecni w mediach, jak Anna Kassolik czy Maks Skrzeczkowski. Łączy ich niezwykła przyjemność, którą czerpią z podróżowania per pedes.

Poczet Bałtyckich Długodystansowców to grupa osób, która tylko (lub aż) raz przeszła 100 km polskiego wybrzeża. Kuba, twórca pocztu, wspominał: – Co roku w letnim sezonie z grupą chętnych ludzi przebywam odcinek od Świnoujścia do Helu. Ale najwytrwalsi, ci, co mają jeszcze czas, siły oraz chęci, dochodzą do Piasków. Do tego grona zalicza się Konrad, student z Międzyzdrojów. W 2011 roku samotnie przeszedł całe polskie wybrzeże w kierunku zachodnim. Jak mówi: Jedyne, co trzeba zrobić, to spakować plecak, ubrać wygodne buty oraz zabrać z sobą swój zapał i chęć
 

postheadericon Więcej niż marzenia

(4 głosów, średnia ocena 4.75 na 5)
9Nigdy, nawet w najśmielszych marzeniach, nie wyobrażałam sobie, że w ciągu jednego roku znajdę się po dwóch stronach Afryki. I to na wyspach. Luty – Seszele, grudzień – Wyspy Kanaryjskie. Ale zacznę od początku. Właściwie miłość do wody mam w sobie od zawsze. Co roku spędzałam sporą część wakacji nad jeziorem. W szóstej klasie należałam do harcerskiej drużyny żeglarskiej i kilka razy udało mi się popływać na maleńkich łódeczkach. Ale wówczas nie było to bynajmniej pasją, co najwyżej nową, ciekawą przygodą.
 

postheadericon Niekibolska piłka

(1 głos, średnia ocena 5.00 na 5)
zdjecieDaria Dyks jest na drugim roku pedagogiki z animacją społeczną, na Uniwersytecie Gdańskim. Ma wrażenie, że nie pamięta życia bez kibicowania, ponieważ kibicuje praktycznie od dziecka.
 
Czemu jesteś kibicem?
Jestem kibicem, ponieważ gdy oglądam mecze czuję, że żyje. Emocje jakich dostarczają mi widowiska sportowe są niepowtarzalne i bezcenne. Zadecydowało szybsze bicie serca, które pojawiało się wraz z pierwszym gwizdkiem sędziego.

Czy masz jakieś pierwsze, szczególne wspomnienie?
Nie pamiętam dokładnie, który to był mecz, jakie drużyny grały. Ale emocje sięgały zenitu. Mnóstwo ludzi na stadionie, doping , wrzawa, coś niesamowitego. No i ta myśl To jest to!
 

postheadericon Bez pieniędzy

(2 głosów, średnia ocena 5.00 na 5)
malaPochaba Zdobył dwa najwyższe wulkany Iranu: Sabalan (4811 m n.p.m.) i Damavand (5610 m n.p.m.) oraz szczyt legendarnej góry Ararat (5137 m n.p.m.).

Nocował na dziedzińcu meczetu czy też w mieszkaniu islamskich studentów. Podczas podróży spotykał się z ogromną tolerancją, gościnnością i pomocą mieszkańców. Interesuje go głównie Bliski Wschód, który pragnie wciąż eksplorować. W sercu podróżnik, na co dzień nauczyciel matematyki i organizator krakowskiego festiwalu SLOT Fest O Wschodzie, Daniel Pochaba udowadnia, że realizacja marzeń nie zawsze wymaga zasobnego portfela.

 
 
Więcej artykułów…
Naszą witrynę przegląda teraz 424 gości i 1 użytkownik