Facebook GooglePlus YouTube Issuu Email
Moje konto

konkurs

Komentowane
Strona główna Sport Mickiewiczowi śniła się zima. A co się śni PZPN?

postheadericon Mickiewiczowi śniła się zima. A co się śni PZPN?

(1 głos, średnia ocena 5.00 na 5)

pzpnOdpowiedź brzmi: LATO. Wiosna, lato, jesień, zima, a w Polskim Związku Piłki Nożnej wieczne lato w myśl zasady Wielkiego Mediatora z Torunia: TRWAM. Gdyby żył Vivaldi, mógłby nawet stworzyć nowy hymn związku pt. „Cztery pory lata”. Ale nie o tym mowa. W ostatnim czasie głośnym echem odbiła się sprawa braku naszego narodowego godła czyli orła na koszulkach reprezentacji. Pasjonowali się tym wszyscy, począwszy od kibiców i dziennikarzy po sportowców i polityków (miała być powołana tzw. komisja śledcza w tzw. sprawie orła). Nasze PZPN-owskie Orły jednak nie w ciemię bite i już planują kontrofensywę wizerunkową.

Jednym z głównych punktów reformy image'u PZPN ma być misyjny program The voice of Kręcina, w którym to programie zaprezentowani goście będą „kręcić” znane i lubiane piosenki na pokładach modeli samolotów. Znany jest już pierwszy gość, wizytę zapowiedział Janek Rokita, który na pokładzie Lufthansy zaśpiewa swój przebój „Biją mnie Niemcy, Niemcy mnie biją”.

Naczelną pozycję w dziele reformy piłkarskiej centrali zajmuje jednak opracowanie nowego godła, które po niewypale z orłem, jest solą w oku władz PZPN. W tym celu rozpisano konkurs, którego wyniki zostaną ogłoszone w najbliższym czasie. Nieoficjalnie wiadomo, że w pierwszym etapie bezkonkurencyjne okazały się dwie koncepcje: animalizm piłkarski i tzw. kierunek afrykański. Na obie składa się Top Five – pięć kluczowych idei każdego z prądów naprawczych.

Welcome to polska Afryka

Tzw. kierunek afrykański powstał w związku z czerpaniem wzorców z RPA, gdzie w zeszłym roku odbyły się mistrzostwa świata. Wprawdzie reprezentacja Polski w nich nie grała; ba, nie udalo się nawet załatwić wilczego biletu dla Franka Smuda-to się nie uda, ale co tam. Głównym oratorem, czy jak kto woli, propagatorem tej koncepcji jest Wojciech Łazarek, który wie co w trawie piszczy. W swojej karierze był bowiem trenerem klubów egipskich, saudyjskich, reprezentacji Sudanu, a podobno i Demokratycznej Republiki Konga (chociaż swoją drogą, to większy tajfun, a nawet sajgon ma w Warszawie).

Jakie symbole z Czarnego Lądu mogłyby trafić na godło PZPN? Po pierwsze mandela, gdyż zdobywca pokojowej nagrody Nobla mógłby nas nauczyć, jak zaprowadzić pokój na stadionach. Po drugie wuwuzela, dzięki której mogłyby zostać przeczyszczone trąbki słuchowe działaczy. Wreszcie po trzecie piasek, którego niezliczone ziarenka symbolizowałyby nieodgadnioną liczbę piłkarzy i klubów w Polsce. Złośliwi jednak twierdzą, że w piłkarskiej centrali od dawna panuje ustrój tzw. socjalizm piłkarski, wywodzący się z socjalizmu leninowskiego. Gdyby zaś wprowadzić go na pustynię, po tygodniu zabrakłoby piasku.

Dyskutuje się również o palmie – oznace pierwszeństwa, jakie będziemy dzierżyć w piłkarskim świecie podczas Euro; bardziej przydałaby się ona chyba wbiciu działaczom do głowy oleju. W kuluarach przewija się także kandydatura figi, która co prawda nie jest afrykańska, ale mimo wszystko egzotyczna. Kibice uprzedzili jednak ruch związku i już zapowiedzieli, że zaopatrzą się w figi i razem z makiem pokażą je na stadionach w lipcu przyszłego roku.

Animal Futbol

Za głównego wizjonera drugiej koncepcji godła uchodzi WŻAPP czyli Wielce Zasłużony Analizator Polskiej Piłki – Jacek Gmoch. Otóż piłkarski animalizm (nie mylić z minimalizmem) to doktryna, zgodnie z którą najlepsze drużyny globu stosują taktykę tzw. kocich ruchów, przez co potrafią się szybko przemieszczać w kierunku bramki. Polski WŻAPP stworzył już nawet określenia tej techniki w odniesieniu do konkretnych reprezentacji. Przykładowo dla kadry brazylijskiej jest to BRAZILIANIA, a dla włoskiej – MAKARONIERA.

Pierwszym etapem wcielenia tej doktryny w życie ma być zmiana związkowego godła, w którym najlepiej wyglądałoby zwierzę. W nieoficjalnych rozmowach z działaczami przeważa idea kury – symbolu związku znoszącego złote jajka dla polskiej piłki. Niektórzy ripostują, że cała idea godła to raczej kukułcze jajo, które PZPN sam sobie podrzuca. A w ogóle to działacze dawno ulegli zezwierzęceniu, więc jakiekolwiek zmiany są niewskazane. Części centrali podoba się z kolei wizerunek świni, której zwolennicy argumentują takie godło koniecznością utrzymania dobrych stosunków z parlamentarzystami. Nawet Sejm znajduje się przy ulicy Wiejskiej, więc mamy sprzyjający klimat – przekonują.

Między wierszami przewija się kolejna kandydatka - wydra, która zamknęłaby usta adwersarzom związku. Jej duchowym autorem byłby ogłoszony Władysław Gomułka, który jednego z negatywnie nastawionych do siebie publicystów określił mianem „ni pies, ni wydra, coś na kształt świdra”. Takie hasło mogłoby się znaleźć na koszulkach kadry jako oznaka ekologiczności strojów, wszak które są produkowane ekologicznie, z butelek.

Nie wiadomo czemu, ale w przedbiegach odpadła koncepcja biedronki; na marginesie warto dodać, że jej hymnem miałababy być parafraza znanego porzekadła. Dotychczas mówiliśmy „biedroneczko leć do nieba, przynieś nam kawałek chleba”. W nowej wersji powiedzenie brzmiałoby „biedroneczko, leć za róg, daj nam do kopania nóg”. Ostatnia idea jest dualistyczna: na godle widniałby tygrys i smok. Związane jest to z przewodnią myślą działaczy, iż dzięki Euro dokonamy cywilizacyjnego skoku i będziemy jak „przyczajony tygrys, ukryty smok”.

Dwa w jednym

Część urzędników piłkarskich uparła się jednak i nie chce iść drogą kolegów. Proponują zatem, aby połączyć obie koncepcje w ramach jednej, łączącej uroki Afryki i fauny. Na razie padły dwie propozycje. Pierwsza z nich to słoma; coś w tym musi być, skoro jeszcze parę lat temu część związku handlowała kapuchą, a nawet sianem. Stąd do słomy całkiem blisko.

Drugą opcją pozostają skiba. Do końca nie wiadomo, czemu akurat te symbole, ale działacze kwitują tę sprawę krótko „DOBRE, BO POLSKIE”. Wracając do skiby, to „ojcem chrzestnym” takiego godła zostałby Krzysztof Skiba z Big CYC. Piosenką promującą nowe godło byłby szlagier „Skiba, Skiba z masłem”.

To był PZPN-owski sen. A prawda jest taka, że jedyne co działacze mają wspólnego z drapieżnikami to to, że wszelkie kontakty z nimi są, jak całowanie tygrysa w d*pę: przyjemność wątpliwa, a zagrożenie olbrzymie...

 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Naszą witrynę przegląda teraz 75 gości